O mnie

Piętnastoletnia dziewczyna z głową w chmurach.

Tak mogłabym się określić.

Kocham marzyć i wymyślać przygody ze mną w roli głównej. Nawet, jeśli są zupełnie nieprawdopodobne.

Czasami jestem mega nieśmiała, ale czasem jak przychodzi co do czego, to potrafię się otworzyć i pokazać, co potrafię, tak jest w przypadku wystąpień publicznych. :D

Uwielbiam się wygłupiać. Nie staram się na siłę udawać dorosłej, wręcz przeciwnie - chcę jak najlepiej wykorzystać swoje dzieciństwo. Mogę iść chodnikiem z koleżanką śmiejąc się do łez, trzymając ogromny balon i puszczając bańki mydlane. I to nie ważne, że ludzie patrzą na nas, jak na wariatki.

Staram się znajdować dobre strony każdej sytuacji. Staram się patrzeć pozytywnie na życie i iść przez nie z uśmiechem na ustach. Staram się nigdy nie poddawać. Mimo że to nie zawsze jest proste.

Uwielbiam tworzyć. Już jako mała dziewczynka lubiłam malować, robić wyklejanki i inne tego typu rzeczy. Rodzina mówiła , że umiem zrobić coś z niczego. Ze zwykłego sznurka i patyków potrafiłam zrobić zabawkę. Jako sześcioletnie dziecko bez żadnych tutoriali i filmików wymyśliłam pierwszy splot bransoletki z muliny. Dziś znam ich ponad trzydzieści. Jako mały brzdąc lepiłam miniaturowe figurki z plasteliny. Teraz do tego wróciłam, jednak plastelinę zastąpiłam modeliną. Mogę powiedzieć, że rękodzieło od wielu lat jest częścią mnie.

Kocham pisać opowiadania. Przenoszę się wtedy do zupełnie innego świata, a to, że mogę wymyślać własne postacie, przygody i wydarzenia jest fantastyczne. Ci, którzy też lubią bawić się w pisarzy z pewnością mnie zrozumieją. Pisanie sprawia mi ogromną frajdę!

Bardzo lubię czytać. Najczęściej są to książki psychologiczne lub napisane na podstawie autentycznych wydarzeń, takie jak np.: "My dzieci z dworca Zoo", "Okularnica", "Dziennik Helgi", "Ferdydurke". Nie przepadam za fantastyką, ale "Harry Potter" jest wyjątkiem. 

Lubię gotować, tworzyć własne przepisy i piec, a szczególnie słodkości - ciasta, ciasteczka, babeczki...

Jestem aktorką-amatorką. Granie w teatrze zawsze dawało mi mnóstwo radości i satysfakcji. Stając przed publicznością zapominam o wszystkich przyziemnych sprawach i skupiam jedynie na tym własnym, wyimaginowanym świecie, istniejącym jedynie w obrębie sceny. Wczuwam się w rolę, utożsamiając z odgrywaną postacią. Kocham ten stan.

Japończycy uważają, że człowiek ma trzy twarze. Pierwszą, którą pokazuje całemu światu. Drugą, którą pokazuje całej rodzinie i bliskim przyjaciołom, oraz trzecią, której nie pokazuje nikomu. To własnie ta twarz odzwierciedla to, kim naprawdę jesteśmy. Całkowicie się z nimi zgadzam. Nieznajomi, oraz koledzy ze szkoły mogliby pomyśleć, że jestem spokojna i cicha. Rodzina wie, że mam dość wybuchowy charakter, a przy przyjaciołach często dostaję głupawki. Jak jestem sama rozpamiętuję i zastanawiam się nad wieloma rzeczami.


To tak w ogrooomnym skrócie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz