piątek, 23 października 2015

Tutorial na koralikowy naszyjnik ♥

To jest klątwa. Mówię wam. Najpierw koleżanka siostry mojej koleżanki wybiła sobie palec na wuefie, potem siostra koleżanki, a potem ta koleżanka. I teraz ja też. :v A zaraz po mnie jedna dziewczyna z mojej klasy zwichnęła, skręciła, czy coś sobie zrobiła z nadgarstkiem. Też na wuefie. Były palce, teraz nadgarstek, co będzie potem? Następna osoba złamie rękę, a kolejna nogę? Ktoś nas przeklął, a jak nikt tego nie zatrzyma, to przeniesie się na całą szkołę i wszyscy będą pokiereszowani. :v Strzeżcie się, bo do was też może dotrzeć. :v

Dobra, nie będę narzekać, bo was zanudzę tym ciągłym ględzeniem. :') Swoją drogą piekłam dzisiaj ciastka i odkryłam, że z obandażowaną ręką to wcale nie takie proste. Jak do jutra jeszcze coś z nich zostanie to może je obfocę i wstawię przepis. :)

A teraz czas na coś, co od dawna chciałam wam pokazać, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. Tutorial na koralikowy naszyjnik! :D
Przygotowujemy:
łańcuszek o długości ok. 20 cm o grubych oczkach,

2 ok. 15 centymetrowe kawałki łańcuszka o drobnych oczkach,






przeróżne koraliki, najlepiej szklane albo crackle,

 duużo szpilek :D

no i oczywiście szczypce (bociany, tnące i okrągłe), kółeczka montażowe i zapięcie (ja, sierota, nie zrobiłam im zdjęcia :v)

                  1. Odcinamy szpilkę na odpowiednią długość,
                  2. za pomocą szczypiec okrągłych robimy oczko,
                  3. przyłączamy koralik do łańcuszka,
                  4. dołączamy kolejne koraliki...

                  5. I kolejne..
                  6. Aż w końcu powstanie nam taki koralikowy sznur,
                  7. Bierzemy nasz cienki łańcuszek,
                  8. do jednego końca przyczepiamy kółeczko montażowe, a do drugiego kółeczko i zapięcie.                                                 Oba kawałki łańcuszka doczepiamy do koralikowego łańcucha i... Gotowe!

Tak prezentuje się efekt końcowy :D

No to zmykam lepić... Coś... Kiedyś się dowiecie :D

sobota, 17 października 2015

Trochę narzekania i mini cukierki

Rano poszłam na pocztę i do biblioteki i po powrocie do domu zabrałam się za naukę. I fajnie, że dalej nic nie umiem. Tylko ciekawe, jak ja mam się nauczyć na dziewięć sprawdzianów i kartkówek? :v Jakieś dwie godziny temu stwierdziłam, że jeszcze chwila, a eksploduję. Tak, nawet łażenie po dworze w ulewie było lepsze od ślęczenia nad książkami...

Nie mam kiedy zabrać się za lepienie. Znalazłam mini modelinowe cukierki, których jeszcze nie widzieliście, więc wstawiam je, żeby nie było tu tak pusto. Powiem wam, że pracuję nad jednym projektem i potrzebuję na to masę czasu, ale jak się uda, to za jakiś miesiąc albo dwa o nim napiszę i mam nadzieję, że was w to zaangażuję. :D

Moja ręka dla porównania wielkości :D

Ehh no to lecę. Miłej niedzieli!

niedziela, 11 października 2015

Naszyjnik z borówkami ♥

I jak to jest, że zamiast robić lekcje albo czegoś się nauczyć, siedzę na blogu? Nie zrobiłam jeszcze kompletnie niczego, co ma jakikolwiek związek ze szkołą. Ani jednego zadania z matmy. :v To blog wyciąga w moim kierunku swoje ręce, prosząc "no chodź do mnie, chociaż na chwilę, napisz posta". No to jak zwykle mu ulegam. A jak dołączyć do tego mój mózg, który z kolei woła "Co tam lekcje, co tam szkoła, zdążysz się nauczyć, spoko!" to można się spodziewać, że dzisiaj znowu nie zrobię nic sensownego. Aaa! Zwariuję!
________________________________________________________________________________________________ 

Wczoraj coś mnie wzięło na lepienie. Zobaczyłam w Kreatywnym Kufrze nowe wyzwanie, więc stwierdziłam, że co mi szkodzi wziąć udział. :D Pierwszy raz tak szybko robię pracę do KK, zazwyczaj zwlekam z tym na ostatnią chwilę. :v A i jeszcze jedno: moja sówka z tego posta wygrała! Nawet nie wiecie jak się cieszę :D





Robiąc te borówki zachciało mi się je zjeść. Szkoda, że modelina raczej nie nadaje się do jedzenia. A w sklepach już nie ma tych owoców. Buuu :')


Dobra zmykam się uczyć (tsaa jasne...)


piątek, 2 października 2015

Pierwsze podejście do akryli ♥

Ten weekend będzie efektywny, zrobię to, nauczę się tamtego... Tak, obiecuję to sobie co tydzień i nigdy tego nie spełniam. Chciałabym mieć tak silną wolę, żeby jednak choć raz zrobić coś pożytecznego. Chociaż to jest tak samo jak z tą koszulką z napisem "Od jutra będę grzeczna"...

Znacie to uczucie, gdy wasz własny mózg postanowi was strollować? Nie? Czyli jestem jedyna. ;-; Piszę sobie kartkówkę z geografii z Afryki, a mój mózg zamiast wymieniać w myślach po kolei góry, jeziora, rzeki itd., śpiewa sobie "Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun"... Mózgu, serio? Albo specjalnie nastawiam sobie budzik na szóstą, żeby pouczyć się słówek na angielski, a mój mózg mi podpowiada "Wyłącz ten budzik, ja cię obudzę". Po czym budzę się o siódmej i ledwo zdążam do szkoły. No i oczywiście przez to, że mózg postanowił nie obudzić się na czas, nic nie umiem na kartkówkę. Jest jakiś sklep, w którym można kupić normalny mózg? Jeśli tak to proszę o namiary.
________________________________________________________________________________________________ 

Kilka tygodni temu kupiłam farby akrylowe i powiem wam, że już je kocham. ♥ Bardzo fajnie się nimi maluje, polecam. :D Na dole widzicie pierwszy rysunek stworzony akrylami, cudem świata to on nie jest, ale od lat nie malowałam farbami nic, co nie byłoby plakatem do szkoły :>


Miłego weekendu! ♥